Dzień dobry
Dzisiaj taki temat. Zapraszam.
Tak mi przyszło do głowy, że wrzucę temat z psychologii o wierze. Wczoraj przejrzałam i okazało się że nie 300-400 tematów, a 700 mam do przygotowania 🙂 około 400 już jest na blogu. W domu siedzę i kataloguje książki, muzykę, filmy, tematy na bloga i tak mówię na kiedy tu znaleźć czas jak jeszcze własne projekty językowe i inne projekty do pracy drugiej jak automatyzacja Excela. A tu dwie prace na karku. Nawet teraz piszę w drodze do drugiej podopiecznej. Temat wiary jest ciekawy, ale ja bardziej niż na wiarę stawiam na wiedzę. Nie wierzyć, a wiedzieć i nie chodzi o niedowiarstwo, materializm, ale o prostotę – wiedzę. Nie wiem czy zrozumie osoba zamiast wierzyć komuś wiedzieć, że tak jest. A inna sprawą jest wiara w materialne. Moja wiara jest strasznie pogmatwana. Trochę piszę książkę jedną, ale nie wiem czy kiedykolwiek ją wydam. Trochę pisałam w tej pierwszej o chorobie o problemach związanych z ZUSem, sądami – w walce o rentę, ale nie wiem czy to ma sens, sama przeczytałam już kilka książek o chorych na schizofrenię i miały ciekawe do powiedzenia. Tymczasem ja po prostu jak mam opowiadać to jeszcze, ale jak opisywać stany w jakich się znajdowałam to jakbym wypruwała sobie flaki. Drugą książkę jaką piszę kręci się wokół tematów ezoterycznych. W tej książce drugiej próbuje ułożyć sobie na nowo swoją „wiarę”. To chyba na dzisiaj tyle.

Wiara w kontekście psychologicznym jest procesem poznawczym, który polega na przypisywaniu wysokiego prawdopodobieństwa prawdziwości danego twierdzenia, nawet jeśli brakuje wystarczających dowodów. Często związana jest z nadzieją, przekonaniami oraz emocjami, które wpływają na sposób, w jaki ludzie interpretują rzeczywistość.
I tak wiarę wykorzystuje się w takich aspektach jak:
- wiara jako mechanizm adaptacyjny – pomaga radzić sobie ze stresem, niepewnością i trudnymi sytuacjami życiowymi.
- wiara a zdrowie psychiczne – wierzący mogą doświadczać większego poczucia życia i lepszego samopoczucia.
- wiara a procesy poznawcze – wpływa na to w jaki sposób ludzie podejmują decyzje, interpretują wydarzenia czy też budują relacje społeczne.
Wciąż bada się relację pomiędzy wiarą, a terapią.
*Dodam tutaj swoje spostrzeżenia, bo mnie osobiście odejście na przykład od wiary religijnej uwolniło i na przykład nie potrzebuje już uświadamiania jak cudowny jest świat po drugiej stronie, że czeka mnie raj bądź nie. Mogę doceniać ten świat, w którym aktualnie żyje, funkcjonuje, istnieje. Tymczasem wiara przysłaniała mi fanatycznie świat. Jestem przeciwnikiem wiary. No chyba, że w siebie to, to co innego 🙂 wierzyć w siebie oczywiście trzeba.
Bo wiara w siebie to kluczowy element zdrowia psychicznego i sukcesu osobistego. Dzięki temu jesteśmy zdolni do osiągania celów, radzenia sobie z trudnościami i możemy podejmować wyzwania.
Wiara nie oznacza braku wątpliwości, ale umiejętności radzenia sobie z nimi i działania pomimo strachu. Dlatego warto otaczać się ludźmi, którzy nas motywują i inspirują, podejmować wyzwania, wspierać siebie i nie pozwolenie na to by samokrytyka przewyższyła wspierające myśli. Przy tym najważniejsze akceptowanie porażek, traktowanie ich jako lekcji, a nie jako brak kompetencji.
Wiarę możemy skategoryzować u postaci fikcyjnej:
- wiara w siebie – postać podejmuje ryzyko, ufa własnym decyzjom, nie poddaje się po porażce i mówi: „Poradzę sobie”
- wiara w drugą osobę – postać stoi przy kimś mimo trudności, broni tę drugą osobę, nawet jeśli inni w nią wątpią, mówi: „Wierzę ci”, ufa, nawet gdy nie ma dowodów.
- wiara w sens/przeznaczenie – widzi znaczenie w wydarzeniach, szuka symboli i znaków, mówi: „To musiało się wydarzyć”
- wiara duchowa – czuje obecność czegoś większego, modli się, medytuje, szuka ciszy i mówi: „Ktoś mnie prowadzi”.
- wiara jako upór – nie odpuszcza, trzyma się jednej idei jak skały i mówi: „Nie zmienię zdania”
Mowa ciała postaci fikcyjnej:
- wyprostowana postawa
- spokojny oddech
- gesty pewne, ale nie agresywne
- spojrzenie prosto, bez wahania
- dłonie rozluźnione
- wewnętrzna stabilność
Sposób mówienia:
- prosty, pewny, bez wahania – „Wiem”, „Czuję to”, „Zaufaj mi”
- ton: równy, spokojny, nieprzepraszjący, nieagresywny
Wewnętrzne myśli:
- wewnętrzny kompas – „To jest większe ode mnie”, „To mnie prowadzi”, „Nie mogę tego porzucić”
Zachowania – konsekwencje i wytrwałość:
- wraca do celu mimo przeszkód
- nie traci nadziei
- podejmuje decyzje zgodne z wartościami
- nie zdradza tego, w co wierzy
- potrafi czekać
Style wiary:
Wiara cicha – delikatny uśmiech, mało słów, spokój, który udziela się innym
Wiara płomienna – intensywna, pasja, słowa jak iskry.
Wiara stoicka – minimalizm, brak dramatyzmu, konsekwencja
Wiara charyzmatyczna – inspiruje innych, mówi tak, że ludzie chcą ją słuchać, magnetyzm
Wiara duchowa – symboliczne gesty, cisza pełna znaczenia i poczucie połączenia z kimś/czymś większym.
Źródło tekstu:
Słownik uczuć i emocji – Małgorzata Brzoza i Piotr Rachoń
Bing Ai
Źródło obrazka:
Chcemy bardzo wierzyć, ze sami sobie ze wszystkim poradzimy … trzeba tylko to sobie odpowiednią ilość razy powtórzyć i tak się stanie 🙂 … no nie, jesteśmy tacy mali w tym świecie. Każdy kiedyś do tego dochodzi … zobaczysz.
PolubieniePolubienie
Hmm… nie uważam, że jesteśmy mali w tym świecie. Wręcz przeciwnie, możliwe że z tekstu tak wynikało, ale nie… Po prostu ostatnio mam dużo na głowie, bieganina i w ogóle, ale o wierze wiem już dużo. Chodziło mi bardziej, że bardziej wiedza jest silniejsza niż „wiara”. Chodziło mi o wiarę, ale w postaci gdy jesteśmy mocno przekonani o swoim.
PolubieniePolubienie
Wiedza nie tylko nie jest silniejsza niż wiara ale nie znaczy nic w wielu sytuacjach … a kiedy … tego się dowiedz jak trochę przeżyjesz . Wielu młodych ludzi wierzy w swoją siłę, swoja wiedze, siłę mięśni, swoją siłę charakteru … do czasu, i wcale nie chodzi mi o starość gdy siły fizyczne są słabsze … kiedyś to zrozumiesz, jeśli nie w tym życiu to po nim.
PolubieniePolubienie
Ujmę to tak Słońce. Musiałam przemyśleć kilka ważnych spraw, jak to napisać, bo nurtowało mnie to kilka dni. Przede wszystkim nie zrozumiałaś „wiedza” czyli silniejsze niż wiara. Chodzi o „wiedzenie” w coś, a nie wierzenie, nie chodzi o wiedzę jako dziedzinę nauki. Tak samo ja ujmuję to tak wierzyć w siebie, ale chodzi o bycie pewnym siebie wiedzenie o sobie. Bycie ze sobą w zgodzie. Co będzie po życiu nie wiemy, bo nie mamy takiej wiedzy. Troszeczkę przeszłam przez wiele pozycji. My nie mamy pojęcia co jest za zasłoną życia. To wszystko jest jak ziarno rzucone między chwasty taka metafora prawda jest pomiędzy. Ten mówi to, a tamten tamto. Tak naprawdę jedyne co wiemy, to że jesteśmy kreatorami życia. Jesteśmy po prostu, a co jest po drugiej stronie nikt nie wrócił nie powiedział. Jako osoba chora mogę tylko ująć to tak nie wiemy kiedy mamy do czynienia z prawdą, a kiedy kłamstwem – tudzież iluzją. Stąd te wszystkie rozbieżności. Ten wierzy w duchy, ten w jednorożce i wszyscy mają rację i nikt jej nie ma… To dłuższa rozmowa na temat wiary, wiedzy.
PolubieniePolubienie
Chodziło mi bardziej, że bardziej wiedza jest silniejsza niż „wiara” …. Chodzi o „wiedzenie” w coś, a nie wierzenie, nie chodzi o wiedzę jako dziedzinę nauki. … czyli słowo „wiara” stosujesz zamiennie ze słowem „wiedzenie w coś” ? 🙂 Wiedzenie (słowo jakiego nie ma ale ok) to nie to, wiara to wiara, nie wiesz – wierzysz, (choć jak na prawdę wierzysz to wiesz) na tym to polega, że nie ma dowodów empirycznych ale jak wierze, to się dzieją cuda których najlepszy pisarz i fantasta by nie wymyślił, ale nie każdy ma taką łaską, ja wiary szukałam 40 lat. …. Jesteśmy takimi kreatorami życia na tak Bóg na pozwoli albo w czym pomoże, nie nie przypadków, wszystko jest po coś.
Akurat w duchy nie trzeba wierzyć, wystarczy ich doświadczyć i już się wie, już nie musi się wierzyć 🙂
Ktoś wierzy w jednorożce i czarne koty i ma racje ? na pewno nie dla mnie.
Z tamtej drugiej strony wróciło tysiące ludzi, przeżyli śmierć kliniczną (stwierdzona śmierć przez lekarza) w Polsce to ‚Życie po śmierci” ks. Wiktor Szponar 2 części , anglojęzycznych jest dużo więcej
PolubieniePolubienie
Niestety się nie zgodzę. Za dużo przeżyłam w chorobie. Dopóki nie opuszczę ciała nie uwierzę 🙂 Ja też przeszłam przez tak zwane kundalini, rozpad etc. nie musiałam przechodzić przez śmierć kliniczną, a przeszłam tak wiele strasznych rzeczy, jak się okazało potem, że to był wytwór mózgu. Ja co mogę polecić to Życie i Nauki Mistrzów Dalekiego Wschodu. I to nie jest tak, że w pewne rzeczy nie wierzę, ale nie jest to tak jak zwykły Kowalski wierzy na przykład w Boga. Ja wietrze w siebie i swoje możliwości. Nie że jak Bóg pozwoli. Bogów jest tysiące, w którego mam wierzyć? W epicentrum choroby okazało się, że w żadnego, bo każdy walczył o moją uwagę. Niestety wiele osób nie rozumie przez jakie piekło przeszłam bez śmierci klinicznej.
PolubieniePolubienie
Teraz bardziej Cię rozumiem.
To co przeżyłaś to nie był wytwór Twojego mózgu tylko otwarcie się na kundalini.
Jak kiedyś będzie tak złe jak nigdy przedtem, jeśli będziesz „na dnie” i nie będziesz widzieć pomocy od nikogo, zawołaj „Jezu pomóż mi” … on przyjdzie jeśli to będzie wezwanie prosto z duszy , nie na zasadzie pokaz co potrafisz. Nie musisz czekać na taki moment, możesz zmienić swoje życie już dziś … Zrobisz co uważasz, to Twoje życie. To wszystko z mojej strony 🙂 Z Bogiem
PolubieniePolubienie
No niestety tak to nie działa. Też na tym skończę, bo wiem przez co przeszłam. Pozdrawiam
PolubieniePolubienie