Terapia grupowa, a grupa wsparciowa i pobyt w szpitalu psychiatrycznym

Dzień dobry

Dzisiaj gratisowy wpis 🙂 Może się przyda osobom do pisania książek, a także tym którzy wybierają się na terapie czy też no trafiają do szpitala.

Znacie na pewno te śmieszne sceny z filmów jak wygląda taka terapia grupowa, na którą trafiają ludzie uzależnieni, chorzy psychicznie, w depresji i w kryzysie psychicznym.

Pan Wojtek: Moi drodzy mam problem z alkoholem.

Grupa: Wspieramy cię Wojtku, wspieramy.

Dzisiaj opowiem jak wygląda taka terapia grupowa, a jak wygląda wsparciowa oraz jak wygląda pobyt w szpitalu psychiatrycznym.

Bo niestety często szpital psychiatryczny jest pokazywany jak w horrorach, a to taki zwykły szpital tylko dla ludzi w kryzysie zdrowia psychicznego, albo po prostu trafiają tam osoby niesamodzielne, po wypadkach czy też zaniedbane albo po większych przeżyciach, traumach. Więcej informacji znajdziecie na dole.

Wystarczy wpisać na jakimkolwiek obrazkowym forum na przykład ja korzystam z Unsplash i tam znalazło się kilka mrocznych zdjęć pustych korytarzy. Jak faktycznie jest w szpitalu, czy taki jest tam mrok jak się go przedstawia? Że ludzie są poddawani dziwnym testom, a z poszczególnych pokoi można usłyszeć skowyt zrozpaczonego człowieka, nad którym się pastwią?

Może zacznę od szpitala, w którym byłam raz. Z punktu widzenia osoby chorej niestety warunki nie są zbyt sprzyjające w takim szpitalu. Ja leżałam na ogólnym oddziale, gdzie były osoby o różnych problemach od drobnych lękowych po trudnych operacjach, po traumatycznych wypadkach, chorych na schizofrenie, czy z ciężkimi depresjami.

Szpital jest po prostu jak szpital. Z tym, że pacjenci zazwyczaj chodzą normalnie pomiędzy pokojami. Raz w tygodniu był obchód, gdzie trzeba było siedzieć w swoich salach i omawiano zdrowie pacjenta. Są różni ludzie, na których niekiedy trzeba uważać niestety. W nocy zdarzają się niektórym ataki, więc można usłyszeć krzyki, płacz i ogólnie zazwyczaj jest bezpiecznie. Słyszałam jednak dość mroczną historię gdy w nocy niestety ktoś kogoś zabił, wtedy jakoś to był znajomy koleżanki. Niestety również w większości oddziałów jak ktoś się nie podporządkowuje zapinają w pasy, chociaż słyszałam, że odchodzi się od tego w niektórych placówkach i zmieniają podejście. Sama nie byłam przypięta pasami, ale przez kilka niedogodności przyszło mi przejść. Między innymi musiałam wziąć leki, zastrzyk, chociaż byłam przerażona i nie miałam pojęcia na co i dlaczego. Rozumiem personel z jednej strony. Cóż niestety nie wszędzie jeszcze wprowadzono pozytywną psychologię. Sama w sumie nie wiem jakim sposobem można uspokoić kogoś w psychozie czy też szale, więc nie ma się co dziwić, że często jak pacjent nie współpracuje to zostaje przymuszony – sądowo, czy też siłą.

Zasady w takim szpitalu to między innymi oddawanie kabli czyli różnych form ładowarek, słuchawek. Niektóre szpitale zabraniają mieć nawet telefony. Ja na szczęście miałam telefon. Nie można wnosić alkoholu czy też współżyć z innymi. Reszta zachowań innych typu agresywnych po prostu trafiała na poszczególne piętra, więc z opowieści wiem że są takie, gdzie ludzie muszą być przypięci na przykład po narkotykach, na głodzie, chociaż tu w tym wypadku raczej ci trafiają do coś w rodzaju Monaru, gdzie też słyszałam straszne historie, ale to mogły być majaki osoby uzależnionej, chociaż zdarza się wiele nadużyć.

Ja okres szpitala przetrwałam spotykając się z koleżankami i kolegami, grałam na gitarze, słuchałam muzyki, grałam w gry na telefonie, czytałam masę książek. Spędziłam je spokojnie, chociaż był strach w nocy, bo był moment że ktoś sobie chodził po innych pokojach. Albo był gościu, który zabierał płyny do kąpieli, słodycze, potrafił zabrać mi kubek ze stołu w trakcie posiłku.

Szpital oferuje też w pewnym sensie zajęcia. Nie jest ich zbyt dużo, ale można było chodzić na nie. Ja zaczęłam gdy mi się polepszyło i zdecydowałam się na mini terapię. Wtedy raz dziennie gdzieś wychodziliśmy poza oddział – na zajęcia z muzykoterapii, zajęcia typu relaksacyjne, zajęcia ćwiczenia, bibliotekoznawstwo czy chodziliśmy na krótki spacer. Było też możliwe malowanie, rysowanie, układanie jakiś niekompletnych puzzli, niby było spotkanie z psychologiem, ale nigdy go nie widziałam.

Jak byłam na oddziale to chyba aż jedna osoba chodziła na te kontrowersyjne dla ludzi wstrząsy, które no niektórym są niestety potrzebne.

To w sumie chyba tyle o szpitalu psychiatrycznym. Teraz opiszę jak wygląda taka terapia grupowa.

Terapia grupowa zazwyczaj była poznawcza z tego co pamiętam. Taka typowa terapia grupowa polega na dołączeniu do osób, które mają różne okresy pobytu. Takie terapie trwają około trzech miesięcy. Oprócz tych dołączanych jest jeszcze terapia nerwic, która polega na tym, że jest stała grupa na trzy miesiące. Spotkania odbywają się od poniedziałku do piątku. Może wspomnę o tej drugiej krótko, bo jest bardzo intensywna. W tej prowadzi się dziennik uczestników, w którym opisuje raz na tydzień osoba inne osoby. To taki wyjątek w przypadku nerwicowej. Reszta jest bardzo podobna do normalnej grupowej – mamy psychodramę, psychorysunek albo/i artoterapię, relaksację, ćwiczenia, spotkania z lekarzem, filmoterapię, psychoedukację. Ta typowa terapia zaczyna się zazwyczaj ćwiczeniami fizycznymi, potem spotkaniem na którym czytało się jakąś ciekawostkę. Potem była terapia właściwa przez kilka godzin z przerwą. No i potem były poszczególne zajęcia. A czym się rysunek od artoterapii różni? No tym że tu rysujemy jakiś temat, a artoterapia to szersze pojęcie, bo obejmuje różne formy wyrażenia artystyczne – malowanie, kolaże, tworzenie. Możliwe że o tym kiedyś napiszę. Filmoterapia polega na oglądaniu filmów i omawiania związanych z tym interpretacji, a także emocji. Psychoedukacja jest prowadzona zazwyczaj przez osobę kompetentną, która odpowiada na pytania lub szykuje jakiś temat. Były jeszcze inne formy zajęć, które mi wypadły nazwy z głowy gdzie na zajęciach graliśmy w dobble, dixit, czy też opowiadaliśmy o swoich emocjach. Z psychodramą spotkałam się tylko na terapii nerwic, ale były to bardzo intensywne zajęcia, które bardzo dobrze wspominam na przykład bardzo pięknie wspominam tematykę rozmowy z rodzicami, gdzie można było powiedzieć, wygarnąć to co nie pasowało.

Dodatkowo na terapiach których byłam był oferowany posiłek śniadanie, ale nie na wszystkich jest. Terapia zaś zazwyczaj trwa od 8/9 -12/16. W zależności od miejsca jakie się wybierze.

Grupa wsparciowa, na którą aktualnie chodzę polega na spotykaniu się na około 2 godziny z innymi uczestnikami. Są to stosunkowo małe grupy około dwunastu osób. Omawia się tu różne tematy.

O terapii indywidualnej wypowiem się jeśli będę, bo tylko chodziłam do psychologa w formie edukacyjno-zawodowej.

Są jeszcze inne kliniki takie jak widziałam w filmach Amerykańskich, ale dostanie się do placówek graniczy z cudem, no i trwają długoterminowo.

Aktualnie planuje iść na terapię grupową trzymiesięczną. Jak to będzie okaże się.

O terapiach i pobycie w szpitalu opisywałam ze swojego doświadczenia i były to placówki NFZ-towskie. W prywatnej nigdy nie byłam.

Wracając do tematyki horrorów rodem ze szpitala. No cóż jak wspominałam nadużycia się zdarzają, ale to chyba wszędzie nawet w szpitalu „normalnym”. Być może te horrory biorą się z opowieści, gdzie ludzie chorzy psychicznie byli piętnowani i poddawani różnym dziwnym eksperymentom. Było kilka w końcu kontrowersji jak na przykład eksperymenty na chorych przez samego „ojca psychologii” Freuda. Czy na przykład takie historie jak przeprowadzanie operacji transplantacji. Albo kastrowanie/sterylizowanie osoby chorej. Być może kiedyś napiszę coś na ten temat. Tymczasem wydaje mi się, że tyle w tym wpisie 🙂

Źródło obrazka:

https://unsplash.com/photos/woman-wearing-blue-v-neck-short-sleeved-top-tnxRFtXI9dI

Dodaj komentarz

Zacznij bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑